poniedziałek, 9 lutego 2015

Makrama VI


Ostatnio dla większej motywacji, wyciągnęłam wszystkie moje rozpoczęte brans, i powiesiłam je sobie nad biurkiem na tablicy korkowej, tam gdzie zawsze urzęduję. Okazało się, że uzbierało się ich aż 19. Teraz zostało ich już 9. To już nie dużo, nie wliczam w to zamówień od Was oczywiście. Jutro ruszę na mały szoping. Wiecie może to dziwne, ale bardziej cieszę się z zakupów w pasmanterii, niż w obuwniczym czy w jakimś sklepie z ubraniami.
Nadrobiłam zaległości ze zdjęciami, chciałam żeby wyglądało to w miarę przyzwoicie. Poedytowałam je na komputerze, ale to i tak nie to samo co w rzeczywistości. Swoją drogą dziękuję moim wszystkim czytelnikom, za to, że są i  mnie oglądają. Zaczęła się już szkoła. Niestety oznacza to dużo mniej czasu na moje hobby. Nawet jak ten czas jest, to nie zawsze się chce, nie zawsze jest motywacja. Czasami przychodzę do domu i kładę się na łóżko. Codzienna droga, przebyte kilometry, zgiełk i hałas na dłuższą metę nie służą nikomu. Może tego nie wiecie, ale mam radochę z tego, że innym podoba się to co robię, że się tym zachwycają, są pod wrażeniem, nie dowierzają, że robię to tylko i wyłącznie własnym rękoma.Sprawia mi to radochę, jak ktoś nosi te bransoletki, i jest z nich zadowolony.
Kiedyś nawet pewna Pani powiedzaiła mi, że emanuują, radość i energię. Miłe. :) ;)  




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz